Mam nowy pomysł na zagospodarowanie tego blogu. Marzy mi się to od dawna, więc w skońcu, z racji L-4, które posiadałam od kilku dni i tego, że w końcu wypoczęłam, postanowiłam zacząć pisać. Powodów jest wiele, ale nie będę się tutaj rozwodzić dlaczego. Na razie najważniejsze jest, żebym zaczęła pisać.
Tematem notek będzie cykl: "Z pamiętnika młodego pedagoga". Dlaczego taki tytuł? Chyba nie trudno się domyślić. A że sytuacje potrafią być przekomiczne, więc będę o nich pisać.
I tak, zacznę bardzo ciekawym spostrzeżeniem. Jako młody pedagog, w kwiecie wieku, niechcąc za bardzo odstawać od polskiej młodzieży, gram w różne gry. Między innymi w Plemiona. Taka ciekawa gra przeglądarkowa. Ale co zauważam, po pierwsze, jak mówię, że jestem belfrem (wiek grających od 9 do nieskończoności), to ci z przedziału 9-19, mówią przeważnie: "to nie możliwe", "gdyby moja nauczycielka grała" itp rzeczy. Ale nie na tym się dzisiaj skupiam, a raczej na innym, jakże ciekawym problemie. Młodzi ludzie lubią zabawę. I potrafią wymyślać ich co niemiara. I tak naprzykład częste są tzw. Niekończące się opowieści. Przykład: Ja piszę Dawno dawno temu, w starym, drewnianym domku żyła sobie rodzina. Kolejna osoba pisze: Byli najbogatrzą rodziną na świecie, itp.
I cóż się okazuje? Większość ludzi pisze o: żulach, pijakach, alkocholikach, starych dziadach, o tym jak chleją, piją, klną. A dzisiaj nawet przeczytałam rzecz, która mnie zaskoczyła, a mianowicie o ojcu Rydzyku. (mojego stosunku do tego człowieka nie będę mówić). I nasunęło mi się pytanie, czy oni tak dobrze znają sytuację polityczną? Czy tylko kwestia tego co w około się mówi? No i dlaczego u młodych osób nie ma na tyle wyobraźni, żeby napisać sensowne opowiadanie, bez dziwnych tekstów, tylko nic nie znaczące wypociny, które wstyd cytować.
No i to będzie an tyle na dzisiejsze przedpołudnie...
Z pozdrowieniami MP.
P.s. Kotek też przesyła pozdro
skomentuj (6)
JAk ja dawno nie pisałam. Ludzie kiedy to było. Ostatnio przypomniałąm sobie o blogu i postanowiłam coś skrobnąć. Potrzebuję zacząć pisać, bo robię masakryczne błędy i chyba potrzebuję przelać na słowo pisane co siedzi w mojej głowie.
Chyba należy zacząć od podsumowania. Tego co było. Kiedy ja ostani raz pisałam?
Pół roku temu. Od razu daję informację, że nie zamykają bloga jak się go nie używa. Mnie nie zamknęli, a nic nie pisałam.
Było to tak dawno, że nawet nie wiem kiey. Tyle żeczy się od tamtego ostatniego wpisu zmieniło, zrobiło.
Ale nie będę do tego wracać. Idę naprzód.
I tak na luzie powiem, że mam kota, który właśnie próbował ściągnąć mi coś z jednej półki, to było komiczne, a zakończyło się wywaleniem książki z regału. Ech, ten mój koteczek. Słodki jest.
skomentuj (2)
Na pewno znana historia jeset wszystkim, gdzie człowiek prosi o to by Bóg do niego przemówił. Właśnie to przeczytałam sobie i mi przyszło kilka refleksji. Bo to ciekawa sprawa jest. Bóg ogjawia się w małych rzeczach, tylko czy my, ludzie o tym pamiętamy? Czy kiedy jest nam naprawdę źle, wierzymy w to? Oczywiście, że nie. Za to wołamy go płacząc, wołamy i chcemy go doświadczyć, chcemy go czuć. Ale na ludzki sposób i to jest ciekawe.
Pisze to ja, człowiek który chce tak bardzo wrócić do Boga, ale nie bardzo potrafi. Za dużo brudu jest u mnie. Zawsze tylko chce, żeby nie było za późno na ten powrót...